Są miejsca, które mają "to coś" w sobie: wspomnienia, zapachy, światło sączące się przez korony drzew, historie zapisane gdzieś między ścianami a alejkami spacerowymi... Miejsca, do których wraca się nie tylko fizycznie, ale też myślami. Kamień w Rybniku zdecydowanie należy do tej kategorii. Dla wielu to nie tylko punkt na mapie, ale kawałek młodości, niedzielnych spacerów, wakacyjnych chwil. I właśnie Katarzyna Ulbrich nie jest tu przypadkiem. Jest „stąd” - z Rybnika, z emocjami zakorzenionymi również w Niedobczycach, z sercem w Kamieniu i uważnością na lokalność. Kiedy opowiada o planach, pomysłach i działaniach, nie brzmi jak dzierżawca obiektu. Bardziej jak ktoś, kto chce coś odzyskać - klimat, energię, sens i historię tego miejsca - i otworzyć na nowo na świat. Decyzja o przejęciu Hotelu Olimpia nie była wynikiem wielomiesięcznych analiz i chłodnych kalkulacji. Wręcz przeciwnie! Była spontaniczna, trochę szalona, podjęta zespołowo, z przekonaniem, że „albo robimy coś naprawdę swojego, albo wcale”. I właśnie w tej odwadze jest coś, co od razu przyciąga uwagę.
Dziś ta odwaga przekuwa się w konkret. Umowa dzierżawy została już oficjalnie podpisana przez prezesa spółki Centrum Zielonej Energii, Adama Ciekańskiego oraz panią Katarzynę Ulbrich. Na stole leżą pierwsze wizualizacje i ambitne projekty, które zarysowują nową przyszłość tego obiektu, jednak z ich realizacją nikt tu nie czeka. Pierwsze zmiany w Olimpii dzieją się już teraz. O tym, jak to miejsce budzi się do życia, dowiecie się z naszej rozmowy. Zapraszamy do lektury!
Nowy rozdział dla Hotelu Olimpia w Rybniku-Kamieniu. Rozmowa z Katarzyną Ulbrich - nową dzierżawczynią obiektu.
Hotel Olimpia to kawał historii, ale nie oszukujmy się - to też bardzo trudny bagaż. Co Cię skłoniło do podjęcia tej decyzji?
To była bardzo spontaniczna decyzja, choć nie podjęłam jej sama. Z jednej strony miałyśmy zgrany zespół - znamy się z wcześniejszej współpracy, wiemy, jak razem działać i w pewnym momencie pomyślałyśmy: „a może zróbmy coś szalonego?”. Z drugiej strony, ogromny wpływ na ten krok miał mój mąż. On jest mieszkańcem Kamienia od urodzenia, autentycznie kocha tę przestrzeń i to on pomógł mi podjąć ostateczną decyzję. I tak właśnie, wspólnymi siłami, zaczęła się nasza przygoda z Olimpią.
Czyli trochę serce, trochę odwaga?
Zdecydowanie. Dla mnie to też bardzo osobista historia - jestem z Rybnika, Kamień jest mi bliski, a choć sentymentalnie zawsze będę związana z Niedobczycami, to tutaj widzę ogromny potencjał i klimat, który warto przywrócić.
Mówisz o przywracaniu klimatu, co masz na myśli?
Chcemy przywrócić świetność tego miejsca, szczególnie tę z lat 70., kiedy Kamień był prawdziwym centrum rekreacji dla mieszkańców Rybnika. To miejsce ma duszę i chcemy, żeby znowu tętniło życiem.
To brzmi ambitnie. Jakie konkretnie zmiany planujecie?
Przede wszystkim duże inwestycje i kompleksowy remont całego obiektu – ale etapami, żeby nie zamykać się na gości. Hotel i restauracja już działają, zapraszamy na noclegi i – co dla nas bardzo ważne – na naprawdę dobre, domowe jedzenie. Stawiamy na smak i jakość.
Czyli można już przyjechać i sprawdzić to miejsce „w praktyce”?
Oczywiście! Można przyjechać, wyspać się, dobrze zjeść, pozwiedzać Rybnik i… nie nudzić się ani przez chwilę, bo planów mamy naprawdę dużo.
No właśnie! Co będzie się działo w najbliższym czasie?
Startujemy bardzo intensywnie, otwierając sezon majówkowy. Już od dzisiaj na zewnątrz rusza grill - taki, który ma przyciągać nie tylko zapachem, ale przede wszystkim doskonałą atmosferą do wspólnego spędzania czasu. Chcemy, żeby to miejsce naprawdę żyło! I to nie tylko w weekendy, ale przez całe lato oraz piękną, złotą jesień, wypełniając się rytmem spotkań, rozmów i wydarzeń. Z kolei zimą i wiosną przeniesiemy tę energię do naszej szklanej restauracji. Od samego początku stawiamy na różnorodność i współpracę. Rozmawiamy z Radą Dzielnicy, jesteśmy otwarci na lokalne inicjatywy i chcemy, żeby to miejsce było tworzone razem z mieszkańcami. To ma być przestrzeń, która łączy - ludzi, pomysły i energię Kamienia. W planach mamy sporo: Dzień Dziecka, „dyskotekę dorosłego człowieka”, śląski stand-up, ogniska połączone z paintballem. Do tego dochodzą wydarzenia i imprezy organizowane na bieżąco - przyjęcia, wesela, spotkania. Nie rezygnujemy też ze sportu, który od lat jest częścią tego miejsca. Mamy świetną salę gimnastyczną, która już teraz tętni życiem! Regularnie odbywają się u nas energetyczne zajęcia zumby, a obecnie pracujemy nad wprowadzeniem do grafiku jogi. Dalej jesteśmy też otwarci na zorganizowane grupy sportowe.
Brzmi jak miejsce, które ma żyć przez cały rok.
Dokładnie taki jest plan. Chcemy, żeby każdy znalazł tu coś dla siebie - rodziny, turyści, mieszkańcy, ale też klienci biznesowi.
Czyli celujecie również w biznes?
Tak, to dla nas bardzo ważny kierunek. Mamy przestrzenie i zaplecze, które chcemy rozwijać właśnie pod kątem klientów biznesowych. Oprócz tego - ciekawostka - oferujemy biura do wynajęcia.
Wspomniałaś o lokalności - to dla Was ważny element?
Bardzo. Chcemy zbierać ludzi stąd - lokalnych rzemieślników, przedsiębiorców, twórców - i pokazywać ich światu. To miejsce ma być platformą do współpracy i promocji tego, co lokalne i wartościowe. Ale nie tylko w teorii. Chcemy, żeby to było realne działanie. Ale nie tylko w teorii - zależy nam na realnych działaniach. Obecności lokalnych produktów w naszej ofercie, wydarzeniach tworzonych wspólnie z mieszkańcami i przestrzeni dla ludzi z pomysłami. Chcemy też, aby Olimpia była miejscem, które potrafi tę lokalność „wynieść dalej” - pokazać ją osobom odwiedzającym Rybnik. Jeśli ktoś robi coś ciekawego - tworzy, gotuje, projektuje, działa społecznie - zapraszamy!
Na koniec, jakbyś miała jednym zdaniem powiedzieć, czym ma być Olimpia za kilka lat?
Miejscem, do którego się wraca - żeby na chwilę zwolnić, dobrze zjeść, spotkać ludzi, zachwycić się i przypomnieć sobie, jak dobrze może być „tu”.